Czy „Spaceman” to najważniejszy film o ludzkiej duszy ostatnich lat?
- MD Films

- Jan 21
- 4 min read
Większość filmów o kosmosie obiecuje nam wielkie odkrycia, kontakt z obcą cywilizacją lub walkę o przetrwanie. Jednak „Spaceman” Johana Rencka, reżysera Czarnobyla, zamiast patrzeć w górę, każe nam spojrzeć w głąb. To nie jest opowieść o astronaucie, który utknął w próżni; to opowieść o człowieku, który utknął w samym sobie.

Dlaczego ten film jest tak cholernie ważny właśnie teraz? Bo żyjemy w erze kosmicznej samotności, otoczeni technologią, która nas łączy, jednocześnie budując wokół nas coraz grubsze ściany.
Więzienie o nazwie Ego
Jakub Procházka, w tej roli genialnie zagrany przez Adama Sandlera, jest uciekinierem. Choć oficjalnie leci zbadać tajemniczą chmurę Chopry na obrzeżach Jowisza, jego misja to najwyższa forma eskapizmu. Ucieka od ciężarnej żony, od poczucia winy i od banalności codzienności. Gra faceta, który przestaje zauważać to co jest dla niego ważne w życiu.
Na pokładzie statku panuje sterylna, klaustrofobiczna cisza, przerywana jedynie awariami toalety i mechanicznymi komunikatami z Ziemi. Jakub jest martwy za życia, dopóki w cieniu jego kabiny nie pojawia się Hanuš, gigantyczny, pajęczakowaty byt, który może być kosmitą, ale równie dobrze może być głosem jego stłumionego sumienia.
Hanuš bezbłędnie punktuje, że podróż Jakuba to nie heroizm, lecz tchórzostwo ubrane w kostium astronauty.
Your silence is very loud, Skinny Human. It speaks of things you wish to bury. You claim you do this for science, for the world. But you do it for you. Your loneliness... it is a choice. You are a curious mystery, Skinny Human. You wander the stars, yet you are trapped in a very small jar of your own making.
„Skinny human”
Hanuš, przemawiający kojącym, głębokim głosem Paula Dano, szybko staje się kosmicznym terapeutą. Jego obserwacje na temat ludzkości są bolesne i precyzyjne. Nazywa Jakuba „Skinny Human”, istotą zamkniętą w powłoce, która oddziela go od reszty wszechświata.

Termin „Skinny Human”, używany przez Hanuša z fascynacją i politowaniem, to genialna metafora. Sugeruje, że jesteśmy istotami „płytkimi” nie w sensie intelektualnym, ale egzystencjalnym. Żyjemy na powierzchni naszej skóry, bojąc się wpuścić kogokolwiek głębiej.
W jednej z najbardziej poruszających scen Hanuš pyta z autentycznym zdziwieniem:
"I did not intend to frighten you, Skinny human. I was merely drawn to your loneliness. It is so vast... so heavy."
To zdanie uderza w samo sedno. Samotność Jakuba ma swoją masę; ona dosłownie zakrzywia czasoprzestrzeń na statku. Hanuš, istota, która widziała miliardy lat ewolucji, nie potrafi zrozumieć jednego: jak można dobrowolnie odciąć się od kogoś, kto nas kocha.
Hanuš wyciąga z Jakuba wspomnienia nie jak zdjęcia z albumu, ale jak żywe rany. Najmocniejszym przykładem jest scena, w której Hanuš zmusza Jakuba do spojrzenia na moment, gdy ten zostawił Lenkę na balu, by porozmawiać o misji. Jakub widzi swoją twarz, zimną, nieobecną, już wtedy oddaloną o lata świetlne. I uświadamia sobie, czemu stracił swoją wybrankę.
Symbolika Nutelli
Wielu widzów śmiało się z wątku kremu orzechowego, ale to jeden z najważniejszych symboli w filmie. Nutella reprezentuje ziemskie zakotwiczenie, proste, prymitywne przyjemności, których Jakub się wyrzekł w imię wielkości. Kiedy Hanuš zaczyna ją wyjadać, dochodzi do symbolicznego zjednoczenia sacrum (kosmiczny byt) z profanum (tania przekąska).
Hanuš próbuje zrozumieć, czym jest ludzki apetyt, nie tylko ten na jedzenie, ale ten na znaczenie, na bycie zapamiętanym.
"This... brown paste. It is full of fat and sugar. It is like your love. Intense, messy, and yet you starve yourself of it."
Chmura Chopry jako metafizyczny Punkt Zero
Punktem kulminacyjnym filmu jest dotarcie do chmury Chopry, purpurowej, wibrującej mgławicy, która okazuje się być swego rodzaju Początkiem To tutaj film wchodzi w rejestry czysto transcendentalne. Hanuš wyjaśnia Jakubowi, że w tym miejscu czas nie istnieje, a każda chwila, każdy szept i każdy błąd są wieczne.

W najbardziej emocjonującym momencie, gdy Jakub dryfuje wewnątrz chmury, patrząc w oczy śmierci i nieskończoności, słyszymy słowa, które definiują filozofię filmu:
"Everything is permanent. Nothing is ever lost. Every vibration, every breath, every word... it is all here in the beginning."
To moment absolutnej śmierci ego. Jakub uświadamia sobie, że jego ambicje, jego nazwisko i jego misja są niczym wobec prostej prawdy o połączeniu z drugim człowiekiem. To w tej fioletowej pustce bohater Sandlera wreszcie przestaje być samotną wyspą. Mówi nawet, że dotarł do tego miejsca, tylko po to, żeby zrozumieć, że nigdy nie powinnien do niego zmierzać.
Miłość jako jedyna stała we wszechświecie
Najbardziej rozdzierający wątek to relacja z Lenką (Carey Mulligan). Film używa surrealistycznych wizji, by pokazać nam moment, w którym Jakub ją stracił, nie fizycznie, ale emocjonalnie, kiedy przestał ją dostrzegać.
Hanuš mówi z wyrzutem;
"You are like all Skinny humans. You think you are the center of the universe.
You go to the stars to find meaning, but you left the only meaning you ever had on that hill, in the rain."
To zdanie to emocjonalny nokaut. Przypomina nam, że często szukamy transcendencji w medytacjach, podróżach czy karierze, podczas gdy ona kryje się w nudnej obecności przy drugiej osobie, w trzymaniu jej za rękę, gdy świat staje się zbyt głośny.
Kosmos jako metafora wyparcia
Jakub Procházka miliony kilometrów od Ziemi, w sterylnej kapsule, gdzie jedynym dźwiękiem jest szum wentylatorów. To nie jest film o odkryciach astronomicznych, a statek Jakuba to zewnętrzna manifestacja jego wewnętrznej izolacji. Jakub uciekł w gwiazdy, bo przestrzeń kosmiczna jest łatwiejsza do opanowania niż skomplikowane emocje ciężarnej żony. "I am far away, Lenka. But I have never been more alone than when I was standing right next to you."

Podsumowanie
„Spaceman” to nie jest łatwe kino. Jest powolne, duszne i momentami dziwne (sceny z Nutellą!). Ale to film niezbędny w dzisiejszych czasach.
Ostatnie sceny, w których Jakub i Lenka rozmawiają przez telefon, to dowód na to, że „Spaceman” to film o najtrudniejszym rodzaju powrotu; powrocie do pokory. Jakub nie wraca jako bohater. Wraca jako człowiek, który wreszcie zgłodniał bliskości.
Renck uczy nas, że wszechświat nie jest pusty. Jest wypełniony wibracjami naszych czynów i uczuć. Jedynym sposobem, by przestać dryfować, jest pozwolić komuś innemu przebić się przez naszą skórę.
Czy jesteś gotowy, by wpuścić Hanuša do swojego statku i skonfrontować się z własną samotnością?







Comments