top of page
Search

Don’t move!, czyli Alan Grant

  • Writer: MD Films
    MD Films
  • Mar 26
  • 6 min read

Kiedy myślimy sobie bohater filmowy, od razu wpadają nam do głowy super bohaterowie komiksowi. Choć Alan Grant jest swego rodzaju bohaterem kultowym, to rzadko kiedy wymienia się go pośród wybitnych ikon kina. Alan Grant jest fundamentem serii Jurassic Park, później Jurassic World. Postać, która zdefiniowała pojęcie nowoczesnego bohatera. Obecnie, mamy bohaterów opartych na nadludzkiej sile, Grant wyróżniał się czymś rzadkim; autentycznością opartą na wiedzy, zdrowym sceptycyzmie i tej cudownej, szorstkiej niechęci do chaosu. W mojej opinii, jak Jurassic Park (1993-2001) jako trylogia była całkiem dobra, tak, Jurassic World: Dominion (2022) , w której to Alan Grant powraca, ratuje tym samym finał tej serii.


Wprowadzenie

Był archetypem naukowca z pasją, który zamiast laboratorium wybrał pył pustyni w Montanie. W pierwszym filmie z 1993 roku Grant pełnił rolę moralnego i naukowego kompasu. Podczas gdy Hammond był marzycielem, a Malcolm prorokiem zagłady, Grant był praktykiem. Patrzył na raptory nie jak na atrakcje, ale jak na mordercze ptaki, którymi w istocie były. To on, jako pierwszy, zauważył, że natura zawsze znajdzie sposób.


Zwyczajny Człowiek

Co czyni Alana Granta bohaterem to fakt, że jest archetypem zwyczajnego człowieka w nadzwyczajnych warunkach. Alan Grant nie jest niezniszczalny. To paleontolog, który najlepiej czuje się w zakurzonym namiocie na pustyni, z pędzelkiem w ręku.


Jego walka z ekranami dotykowymi czy pasami bezpieczeństwa w helikopterze w pierwszej części Jurassic Park czyni go postacią, z którą łatwo się utożsamić. Jest analogowym człowiekiem w cyfrowym świecie. Nie szuka przygód. Zostaje do nich zmuszony. Jego bohaterstwo wynika z konieczności, a nie z chęci zdobycia sławy. Jest też fanem szukania sponsoringu swoich wykopalisk, co nie zmiennie pozostanie do nowej Trylogii.


Grant przebywa też długą drogę od totalnego przeciwnika dzieci do figury ojca. To najważniejszy łuk fabularny Granta. Na początku filmu mówi o dzieciach, że są głośne i śmierdzą. Kiedy zostaje uwięziony w dżungli z Lex i Timem, jego instynkt opiekuńczy wygrywa z uprzedzeniami. Scena, w której dzieci zasypiają na jego ramionach na drzewie, to wizualny dowód jego wewnętrznej przemiany. Alan staje się obrońcą, co czyni go bohaterem.

W Jurassic Park III widzimy Granta straumatyzowanego, który zarzeka się, że żadne siły na ziemi nie zaciągną go na wyspę. A jednak wraca, motywowany pasją do nauki, pieniądze i choć niechętnie poczuciem obowiązku.



Jurassic World: Dominion (2022)

Powrót Granta w Dominion to coś więcej niż nostalgia. On pełni tam rolę moralnego kompasu. W świecie pełnym genetycznych modyfikacji i korporacyjnego bełkotu, Grant pojawia się ze swoją niezmienną pasją do wykopalisk. Pierwsza scena Granta w nowym filmie. Widzimy go przy pracy wciąż w pyle, wciąż z pędzlem. To sygnał dla widza, ze wszystko jest na swoim miejscu, on się nie zmienił.


Jego relacja z Ellie Sattler. To, jak te postacie do siebie wróciły, dało nam poczucie, że w tym chaotycznym świecie pełnym potworów, ludzkie więzi są najtrwalsze. Ich chemia wciąż iskrzy, a fakt, że w końcu odnajdują drogę do siebie, jest najbardziej satysfakcjonującym „happy endem” w całej serii. Grant przypomina nam, dlaczego w ogóle pokochaliśmy tę serię nie dla wybuchów, ale dla ludzi, którzy z pasją patrzą w przeszłość.


Grant widzi pychę tam, gdzie inni widzą postęp. To konieczność. W świecie zdominowanym przez technologię genetyczną Biosyn, Grant reprezentuje „starą szkołę”. Jego obecność przypomina nam, że natura to nie linijki kodu, które można dowolnie edytować. To siła, której należy się pokora.


Kiedy w Dominion Alan Grant i Ellie Sattler spotykają Owena i Claire, następuje magiczne przekazanie pałeczki. Owen to instynkt i działanie, Grant to wiedza i doświadczenie. Oglądanie ich współpracy to czysty fan-service w najlepszym wydaniu. Ian Malcolm: Nie zapominajmy o nim! Jego sarkazm i prorocze „A nie mówiłem?” idealnie balansują powagę Granta. Malcolm jest rockstar-filozofem, a Grant sumieniem tej serii.


Porównując nową trylogię do oryginału, widzę fascynujący dialog. Oryginał był o narodzinach (skalibrowany na zachwyt), nowa trylogia jest o konsekwencjach (skalibrowana na chaos). Owen Grady (Chris Pratt) i jego relacja z Blue to coś, czego stary Grant pewnie by nie zaakceptował, ale to logiczna ewolucja. Skoro stworzyliśmy te zwierzęta, musieliśmy spróbować nawiązać z nimi więź; nawet jeśli to naiwne i niebezpieczne.


W nowej trylogii, w Dominion, jego powrót nie był dla mnie tylko tanim chwytem marketingowym. Fakt, wydawało się to mało potrzebne, ale myślę, że widzowie czekali tylko na powrót bohaterów których znają. To była klamra. Zobaczenie Granta wciąż w tej samej koszuli, wciąż z tym samym zacięciem obok supernowoczesnego świata technologii Biosyn, uświadomiło mi jedno; stara szkoła przetrwania wciąż jest najskuteczniejsza. Grant przypomina nam, że natura nie jest parkiem rozrywki. Jest siłą, którą należy szanować, a nie tylko kodem genetycznym do edycji. W Dominion ta ewolucja zatacza pełne koło. Grant nie musi już nikomu nic udowadniać, ale jego powrót do akcji pokazuje, że pewne powołania są dożywotnie.

Alan Grant w nowej trylogii działa, bo pozostał sobą. Nie zrobili z niego komandosa. Zrobili z niego legendę, która wciąż nie rozumie technologii i wciąż uważa, że najlepszym narzędziem paleontologa jest pędzel i cierpliwość. To, że Grant potrafi odnaleźć się w świecie zdominowanym przez genetyczne monstra, daje nam fanom oryginału poczucie bezpieczeństwa. Jeśli Grant tam jest i przeżyje, to znaczy, że wszystko będzie dobrze. Współpraca z Owenem. Grant używa flary, nawiązując do kultowej sceny z pierwszej części, ale tym razem robi to jako mentor nowego pokolenia. Podobnie jak próbuję skupić uwagę Bety na sobie, był bardzo wzruszającym momentem.


Co czyni Alana Granta IKONĄ?

Istnieje kilka elementów, które sprawiły, że Alan Grant stał się postacią kultową, rozpoznawalną na całym świecie.


Wizualny styl

Kapelusz typu fedora, błękitna koszula z podwiniętymi rękawami, bandana na szyi i nieodłączny pazur raptora w kieszeni. Grant ma sylwetkę równie rozpoznawalną jak Indiana Jones. To styl "użytkowego bohatera", który wygląda, jakby przed chwilą wyszedł z wykopu.


Stoicyzm i chłodna głowa

W momentach absolutnego chaosu (atak T-Rexa przy samochodach), Grant jest jedyną osobą, która zachowuje spokój. Jego słynne "Don't move!" stało się jedną z najczęściej cytowanych fraz w historii kina sci-fi.


Gra aktorska Sama Neilla

Neill nadał Grantowi specyficzną szorstkość, która jednak nie jest odpychająca. Dzięki niemu Alan jest postacią inteligentną, ale też ironiczną i ciepłą. To "szorstki profesjonalizm", który widzowie uwielbiają.


Reprezentant Prawdy

W świecie Jurassic World, gdzie dinozaury stały się produktami korporacyjnymi i hybrydami, Grant pozostaje wierny "czystym" dinozaurom. Jest strażnikiem pamięci o tym, czym te zwierzęta były naprawdę, co w dobie post-prawdy i manipulacji genetycznych czyni go postacią bardzo aktualną.


Podejście Granta

Dla Granta raptory nigdy nie były oswojonymi zwierzętami. To on wprowadził do popkultury teorię o pokrewieństwie dinozaurów z ptakami. Jego fascynacja Velociraptorami jest niemal obsesyjna, ale oparta na głębokim szacunku do ich inteligencji.

  • W 1993: Uczył nas, że nie widzi się ich, dopóki nie jest za późno.

  • W 2001: Jako pierwszy próbował komunikować się z nimi za pomocą wydrukowanej w 3D komory rezonansowej krtani.

  • W Dominion: Widząc Owena Grady’ego pracującego z Blue, Grant zachowuje swój sceptycyzm, ale jednocześnie dostrzega nową rzeczywistość. To piękne zderzenie teorii (Grant) z praktyką (Owen).

Przechodząc dalej, kilka momentów na długo zostaje w pamięci, przy tym budując obraz Alana Granta.


Prelekcja o raptorze (1993) - Moment, w którym Grant straszy niesfornego chłopca pazurem raptora. Scena ta buduje fundamenty pod cały film, wyjaśniając zagrożenie, zanim jeszcze zobaczymy żywe zwierzę. To tutaj poznajemy jego filozofię; dinozaury to nie wielkie jaszczurki, ale inteligentne maszyny do zabijania. To ustawia jego postać jako jedynego realistę w grupie marzycieli Hammonda.


Pierwsze spotkanie z Brachiozaurem (1993) - Grant pada na kolana, widząc żywego dinozaura. Zdejmuje kapelusz i okulary w geście niemal religijnego szacunku. To jedyny moment, w którym Alan traci gardę. Pokazuje, że pod maską gburliwego naukowca kryje się czysta, dziecięca pasja. Ta pasja łączy go z Ellie Sattler i ostatecznie pcha go do powrotu w kolejnych częściach.


They’re moving in herds. They do move in herds. 


To moment, w którym paleontolog pierwszy raz widzi żywe dinozaury. Ten cytat idealnie oddaje czysty zachwyt i niedowierzanie naukowca, którego teorie właśnie stały się rzeczywistością.


Sekwencja z T-Rexem (1993) - Atak T-Rexa. Grant jako jedyny zachowuje zimną krew, wiedząc, że wzrok drapieżnika opiera się na ruchu. To definicja bohatera opartego na wiedzy. Grant wychodzi z samochodu z flarą, by odciągnąć uwagę tyranozaura od dzieci. Krzyczy: "Ian, freeze!". To transformacja Granta. Człowiek, który nie chciał mieć dzieci, ryzykuje życie, by stać się ich obrońcą. To fundament jego charakteru, Grant to przede wszystkim człowiek honoru i akcji.


T-Rex doesn’t want to be fed. He wants to hunt. You can’t just suppress 65 million years of gut instinct. 


Grant jako jeden z niewielu od początku rozumiał, że dinozaury to nie atrakcje w zoo, ale potężne siły natury, których nie da się w pełni kontrolować.


Wypuszczanie komory rezonansowej (2001) - Grant próbuje rozmawiać z raptorami na Sorna. Moment desperacji połączony z naukową intuicją. To moment, w którym nauka (paleontologia) spotyka się z przetrwaniem. Grant nie walczy z dinozaurami siłą, ale wiedzą o ich zachowaniach społecznych. Pokazuje, że intelekt jest jego najsilniejszą bronią.

Some of the worst things imaginable have been done with the best intentions.


Głęboka uwaga na temat błędów nauki i ludzkiej arogancji, która często prowadzi do katastrofy, nawet jeśli intencje były dobre. Pada prawie na początku filmu, a nakłada ton na cały film.


Moim zdanie dwie kwestie, które Grant powiedział pokazują co myśli o całej sytuacji, i tylko on miał odwagę to powiedzieć, ponieważ jest naukowcem.


"What InGen did at Jurassic Park is create genetically engineered theme park monsters! Nothing more and nothing less."


"You are not better than the ones who created the place"


Podsumowanie

Uwielbiam te nowe filmy, bo potrafiły mnie zaskoczyć, nie zabijając przy tym szacunku do korzeni. Dominion domyka klamrę, którą Spielberg otworzył dekady temu. Pokazuje, że panowanie człowieka nad Ziemią to tylko krótka przerwa między erami gigantów. Alan Grant w nowej trylogii działa, bo pozostał sobą. Jest legendą, która wciąż nie ufa komputerom i uważa, że najlepszym narzędziem poznania jest cierpliwość. Jego obecność daje fanom oryginału poczucie bezpieczeństwa. Skoro Alan tam jest, to znaczy, że magia kina wciąż żyje.


The world has just changed so radically and we’re all running to catch up. 














 
 
 

Comments


bottom of page