top of page
Search

Jak zwiastuny filmowe hakują nasze mózgi i portfele; czyli jak kupujemy bilet nie na film, ale na uczucie.

  • Writer: MD Films
    MD Films
  • Dec 27, 2025
  • 11 min read
Wstęp

Masz 100 milisekund, by Twój mózg zdecydował, czy wydasz obecnie ponad 30 zł w kinie. Zanim o tym pomyślisz, algorytm już to wie. W świecie, w którym mamy deficyt uwagi, zwiastun jest jedynym momentem, w którym twórcy mają naszą 100% koncentrację. 


Ostatnio byłem na Avatarze: Ogień i Popiół, i doszło do mnie jak zwiastuny, obecnie hakują nasze mózgi. Idziemy do kina, siadamy, gasną światła, i przed filmem puszczane są zwiastuny, czujemy dreszcze na plecach. Przez te około dwie minuty wierzymy, że nadchodzi arcydzieło. Zwiastun przestał być zwykłą reklamą filmu, jak to było kiedyś, gdzie często sprawiał wrażenie reklamy produktu, jak mleka czy KFC. Obecnie jest to emocjonalny kondensat, który ma za zadanie sprzedać nam obietnicę przygody. 


„Hakowanie” polega na tym, że kupujemy bilet nie na film, ale na uczucie, które wywołał w nas zwiastun. To jest klasyczny mechanizm nagrody. Mózg dostaje dopaminę podczas 2-minutowego seansu na YouTube, a my czujemy podświadomą potrzebę „spłacenia długu” poprzez kupno biletu, nawet jeśli podskórnie wiemy, że film nas rozczaruje.


Pierwsze 100 milisekund

Zanim w ogóle pomyślisz, że ten zwiastun „wygląda ciekawie”, Twój mózg już podjął decyzję. Badania psychologiczne dowodzą, że wystarczy zaledwie 100 milisekund (1/10 sekundy), abyśmy wyrobili sobie opinię o tym, co widzimy. Jeśli zwiastun nie „złapie” nas w ciągu pierwszych 5 sekund, większość z nas po prostu go przewinie. 


To dlatego współczesne zwiastuny zaczynają się od tzw. „mikro-teaserów”, błyskawicznej kompilacji wybuchów lub intrygujących scen, zanim jeszcze pojawi się logo studia. Statystyki są bezlitosne. Te pierwsze 5 sekund może wpłynąć na 74% naszej przyszłej preferencji wobec danej marki czy filmu. To czysta biologia, aktywujemy układ siatkowaty (RAS) w mózgu, który decyduje, jakie informacje są warte naszej uwagi, oraz ciało migdałowate (amygdala), odpowiedzialne za pierwotne emocje i pamięć. 


Kiedy zwiastun staje się sztuką

Dobry zwiastun to taki, który obiecuje styl, a nie tylko streszcza fabułę. Warto to prześledzić na podstawie trzech przykładów, w mojej opinii wybitnych zwiastunów. 



Zamiast pokazywać potwora, zwiastun skupił się na pękającym jaju i przeszywającym dźwięku syreny „Nostromo siren”. Finałowy tagline na ekranie  „W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku”, przeszedł do historii jako idealne domknięcie luki ciekawości, czyli curiosity gap. Bardzo mało powstaje obecnie takich zwiastunów.



Ten zwiastun zrewolucjonizował branżę, wprowadzając modę na spowolnione, melancholijne covery znanych hitów. Wykorzystanie utworu „Creep” w wykonaniu belgijskiego chóru Scala & Kolacny Brothers idealnie oddało temat kompleksów i potrzeby akceptacji w sieci. Do dziś zwiastun ten uznaje się za lepszy niż sam film, a film jest również świetny.


Mad Max: Fury Road (2015)https://www.youtube.com/watch?v=hEJnMQG9ev8


Zdecydowanie jeden z moich ulubionych zwiastunów ostatnich lat. Tutaj zagrał rytm. Montażysta Junkie XL zsynchronizował każdą eksplozję i ruch flary z uderzeniami bębnów, tworząc wrażenie audiowizualnego transu. To jest diegetic mixing, gdzie dźwięki świata filmu stają się częścią muzyki.


To pokazuje jak wiele czynników składa się na to by zwiastun był udany. Wiadomo, do tego dochodzą preferencje widza, ogólny wydźwięk promocji i personalia. Można powiedzieć, że działa, uznanych już reżyserów, jak Ridley Scott, David Fincher czy George Miller, nie musi się starać, żeby publika go obejrzała. To nie jest do końca prawda. W obecnych czasach, każde dzieło, nawet wielkich reżyserów, bez odpowiedniej promocji będzie finansową klapą, skąd duże środki w budżetach, przeznaczone na marketing filmu, o których wspomnę później. 


Przykłady ciekawszych historii zwiastunowych

Horror Longlegs (2024) pokazał, że nie trzeba pokazywać Nicolasa Cage'a, by wzbudzić przerażenie. Marketing opierał się na szyfrach w gazetach, prawdziwym numerze telefonu, pod którym można było usłyszeć głos mordercy, i teaserach pokazujących bicie serca aktorki Maiki Monroe na widok potwora. Efekt? 127 milionów dolarów zysku przy budżecie mniejszym niż 10 milionów. To dowód, że wcześniej wspomniana „luka ciekawości” działa najlepiej, gdy studio ufa inteligencji widza. Film jest jednym z lepszych  horrorów ostatnich lat. Co więcej; W zwiastunie Longlegs pod muzykę podłożono rytm bicia serca (ok. 130-150 BPM). Nasz organizm ma tendencję do synchronizacji rytmu serca z rytmem, który słyszymy, co wprowadza nas w stan lekkiej ekscytacji przedekranowej. Film wizualnie jest wybitny.



Przypadek Sonica (2019) to unikalna historia, w której fatalny pierwszy zwiastun doprowadził do całkowitego redesignu postaci. Plotki o „celowym błędzie” zostały zdementowane przez producentów, ale efekt końcowy był taki, że fani poczuli się „współwłaścicielami” sukcesu filmu, co przełożyło się na świetne wyniki finansowe 320 mln za Sonica 1, 405 mln za Sonica 2, i 493 mln za Sonica 3, cała trylogia zarobiła już ponad 1 mld, dolarów w box office, a pierwszy zwiastun był totalną klapą. Twórcy robiąc film dla fanów Sonica pokazali, że robią film dla nich i ich portfeli. A ludzie? Z każdą częścią wybierają się na film w większej ilości.  Pomijając już rolę,wybitnego Jima Carreya, jako głównego antagonistę Sonica. 



The Girl with the Dragon Tattoo (2011) to chyba najlepszy zwiastun do filmu Davida Finchera. To „montażowy młot”. Szybkie cięcia pod rytm „Immigrant Song” wbijają obrazy do świadomości jak gwoździe do czaszki, idealnie oddając brutalny i mroźny ton filmu. Rzadko kiedy, zwiastun tak szybko zachęca do obejrzenia filmu, nie chcą śledzić już dalszej kampanii marketingowej. 



Ostatnim zwiastunem jaki chciałbym przytoczyć jest ten pierwszy do Barbie. To przykład tego, jak za pomocą 90 sekund zmienić percepcję marki z „zabawki dla dzieci” na „kulturowy manifest”. Pierwszy teaser, kopiujący scenę z 2001: Odysei Kosmicznej Kubricka, był genialnym ruchem marketingowym. Zamiast pokazywać różowy świat, studio pokazało, małe dziewczynki rozbijające stare lalki. Było to pasożytnicze żerowanie na znanej marce, to fakt. Ten zwiastun nie był skierowany do dzieci, bo rodzice i tak pójdą ze swoimi dziećmi na ten film. Był skierowany do dorosłych, kinomanów i krytyków. Wysłał jasny sygnał: „To nie jest to, co myślisz. To jest mądre, ironiczne i odważne”. Został zaprojektowany tak, by każdy kadr nadawał się do zrobienia screenshota i udostępnienia. To „hakowanie portfela” poprzez darmową armię influencerów (czyli nas samych).



Ulubione chwyty w zwiastunach

Motyw Dźwiękowego Terroru


Dźwięk w zwiastunie nie jest tłem, a narzędziem. W 2025 roku montażyści dźwięku operują częstotliwościami, które omijają naszą świadomość i uderzają prosto w pień mózgu.  Od czasu zwiastuna Inception (2010), niskie, huczące uderzenia, Inception Horn ,,BRAAM”, stały się synonimem skali. Mózg interpretuje te dźwięki jako zagrożenie lub coś monumentalnego. To ewolucyjny atawizm, niski pomruk kojarzy się z trzęsieniem ziemi lub nadciągającą burzą. 


Tutaj chciałbym powiedzieć o Shepard Tone, często stosowany przez Hansa Zimmera (np. w zwiastunie Dunkierki). To iluzja dźwiękowa, w której dźwięk wydaje się nieustannie piąć w górę, nigdy nie osiągając szczytu. Wywołuje to u widza narastający niepokój i fizyczne napięcie, które można rozładować dopiero... kupując bilet.


Paradoks „Trailerized Music”


Muzyka, którą słyszymy w zwiastunach, to osobny gatunek muzyczny, zwany często Epic Pop lub Trailerized Music. Nie jest to ta sama piosenka, którą znajdziesz na Spotify. Stosowany jest Mechanizm „Stop-Start”. Piosenki są dekonstruowane. Między zwrotką a refrenem dodaje się tak zwan stems, czyli gwałtowne pauzy, w których słyszymy tylko dialog lub jeden mocny efekt dźwiękowy. To pozwala „wbijać” obrazy w rytm muzyki.


The Social Network z „Creep” zapoczątkowało modę na mroczne, spowolnione covery hitów z lat 80. i 90. Mózg rozpoznaje znaną melodię co przynosi bezpieczeństwo i nostalgię, ale nowa, mroczna aranżacja sugeruje „nową głębię”. To idealny „hak” na millenialsów i pokolenie Z. 


Kiedy marketing nas oszukuje?

Niestety, często zwiastun jest jak „zupa z puszki bez dolanej wody”, zbyt skondensowany i obiecujący coś, czego w filmie po prostu nie ma. Nie chodzi tutaj nawet o wycinanie postaci, zmieniane tło bądź pokazywanie innego wyglądu bohatera, którą stosował Marvel, szczególnie w trzeciej fazie przed Avengers: Endgame”. Bardziej chodzi mi o to kiedy marketing niszczy sam film. 


Pułapka Spoilera

Kontynuacja serii Terminator to przykład psucia niespodzianek. Zwiastun Salvation (2009) ujawnił, że główny bohater jest robotem, a Genisys (2015) pokazał, że John Connor stał się antagonistą. To, co miało być szokiem w kinie, stało się „starą wiadomością” jeszcze przed premierą. I okej, warto zaciekawić widza przed filmem, jednak w filmie było to budowane jako duży plot twist, gdzie w rzeczywistości, każdy kto widział zwiastun już to wiedział. Podobny błąd popełnił Cast Away (2000), pokazując scenę ratunku Toma Hanksa w zwiastunie, co zabiło całe napięcie związane z walką o przetrwanie. 


Największą kontrowersją ostatnich lat stał się Joker: Folie à Deux (2024). Studio Warner Bros. niemal całkowicie ukryło w marketingu fakt, że film jest musicalem, obawiając się, że fani pierwszej części odrzucą ten gatunek. Skupiono się na powrocie Arthura Flecka i wprowadzeniu Harley Quinn, a muzykę zaprezentowano jako "rytmiczny monolog". Efekt? Widzowie poczuli się oszukani, co doprowadziło do bolesnego upadku box office. Wiadomym było, że jest to Musical, ale same zwiastuny, były mylące, co przełożyło się zarówno na opinie po filmie, jak i wyniki finansowe. 



,,Wizualny Gaslighting”

Zwiastun Godzilli (2014) sugerował, że główną gwiazdą jest Bryan Cranston (na fali sukcesu Breaking Bad), podczas gdy jego postać ginie po 45 minutach. Z kolei Bridge to Terabithia (2007) reklamowano jako radosne fantasy w stylu Narnii, całkowicie ukrywając, że to ciężki dramat o stracie i żałobie. I tutaj sytuacja wygląda nieco inaczej, bo widz jest zaskoczony, jednak marketing sprawia wrażenie reklamowanie kompletnie innego produktu. Niestety wiele osób traktuje filmy jak produkty, widzę reklamę filmu fantasy, i tego oczekuje, nie jestem zadowolony z dostania dramatu psychologicznego. 


Ostatnim przykładem jest przypadek Suicide Squad (2016), który stał się ofiarą własnego sukcesu. Zwiastun z piosenką „Bohemian Rhapsody” był tak uwielbiany, że studio Warner Bros. wpadło w panikę, widząc, że film jest zbyt mroczny. Wynajęto firmę Trailer Park (odpowiedzialną za zwiastun), by przemontowała cały film. Efektem był chaotyczny, pocięty produkt, który krytycy określili jako „dwugodzinny zwiastun”. 



Liczby, które stoją za Twoim biletem

Skala marketingu zwiastunowego jest dziś gigantyczna. 


  • 30% budżetu produkcji, tyle obecnie wydaje się na marketing (przed COVID-em było to 15%).

  • 75% budżetu cyfrowego, tyle pieniędzy na promocję trafia bezpośrednio do kanałów takich jak social media.

Marketing i AI

W 2025 roku sztuczna inteligencja przestała być ciekawostką. Narzędzia AI są teraz używane do automatycznego wybierania najbardziej emocjonalnych scen, synchronizacji audio oraz personalizacji zwiastunów pod konkretnych odbiorców. Choć oszczędza to dni pracy, budzi pytania o utratę ludzkiego dotyku w montażu. 


Marketing często jest kluczem do nagród filmowych. Idealnym przykładem jest tutaj film Anora Seana Bakera. Na marketing film wydano około 18 mln dolarów. Mało? Jest to kwota trzykrotnie wyższa niż budżet produkcji filmu, który wynosił 6 mln dolarów. Ta duża inwestycja ze strony dystrybutora NEON, w kampanię nagród i promocję, przyniosła sukces. Film zgarnął 6 Oscarów, w tym za najlepszy film, reżysera, scenariusz oryginalny i rolę pierwszoplanową. Do tego, wygrał za najlepszy montaż. Poza nagrodami miał wysokie wyniki w box-office, nieco mniej niż 58 mln dolarów, przy tak niskim budżecie produkcyjnym, jest to ogromny sukces. Zwiastun? Nie wyróżniał się niczym. 


Czy to jeszcze kino? 

 „TikTokification”


W 2025 roku zwiastun przestał być „jeden dla wszystkich”. Studia filmowe stosują dziś systemy, o których warto wspomnieć. 


A/B Testing 

Firmy w czasie rzeczywistym, na platformach takich jak TikTok czy YouTube Shorts, studia wypuszczają 5 różnych wersji teasera. Algorytm sprawdza, przy której wersji ludzie najrzadziej klikają „pomiń”. Po 24 godzinach tylko „najskuteczniejszy” zwiastun dostaje główny budżet promocyjny. Kiedyś montażysta tworzył 2-3 wersję zwiastuna. Dziś AI generuje setki mikro-wariacji tego samego materiału w kilka godzin. System może stworzyć 50 wersji sceny akcji, w każdej minimalnie zmieniając nasycenie barw, kąt kamery czy moment wybuchu. Sprawdzenie, która z tych wersji najskuteczniej zatrzymuje kciuk użytkownika scrollującego Tik Toka w ułamku sekundy.


Vertigo Speed

Współczesne zwiastuny na social media są montowane w tempie 1,5x. Nasz mózg w 2025 roku jest tak przyzwyczajony do szybkiej stymulacji, że tradycyjne zwiastuny z lat 90. wydają nam się nudne i powolne. 


AI Eye-Tracking

Przed publikacją, zwiastun przechodzi przez oprogramowanie AI, które analizuje gdzie patrzy ludzkie oko. Jeśli w kluczowym momencie (np. logo filmu) oko widza ucieka w róg ekranu, scena zwiastuna jest montowana od nowa. Biometryczna Optymalizacja to najbardziej „przerażający” element układanki. Studia korzystają z paneli badawczych, gdzie widzowie (wyposażeni w eye-trackery i opaski mierzące przewodnictwo skóry) oglądają wersje wygenerowane przez AI. Algorytmy AI analizują nagrania twarzy widzów klatka po klatce. Rozszerzenie źrenicy to bezwiedna reakcja układu współczulnego na silny bodziec emocjonalny lub poznawczy. Jeśli scena A wywołuje rozszerzenie źrenic o 15% szybciej niż scena B, AI automatycznie przebudowuje zwiastun, by „uderzenie” następowało właśnie w tym momencie. To dosłowne hakowanie biochemii, zwiastun jest montowany pod dyktando Twojego układu nerwowego, a nie wizji artystycznej.


Ciekawostka

Narzędzia typu Sora pozwalają na coś, co wcześniej wymagało tygodni pracy speców od CGI: tworzenie ujęć, które w ogóle nie istnieją w filmie. Marketingowcy mogą wygenerować spektakularną, fotorealistyczną scenę (np. przelot nad płonącym miastem), która idealnie pasuje do rytmu zwiastuna i wywołuje efekt „wow”, mimo że film jest kameralnym dramatem. To ewolucja oszustwa z Suicide Squad czy Jokera 2, teraz studio nie musi już wycinać scen z filmu; może je po prostu „dopisać” do zwiastuna za pomocą AI, byle tylko sprzedać bilet.

Algorytm i montaż

W 2025 roku narzędzia takie jak Sora, Runway Gen-3 czy Luma Dream Machine przestały być tylko zabawkami dla twórców wideo z YouTube. Stały się fundamentem „war rooms” w działach marketingu największych studiów Disneya, Warner Bros. czy  Universal Pictures. 


Zwiastun nie jest już dziełem montażysty, który „czuje rytm”. To produkt optymalizacji matematycznej. Kiedy w 2026 roku pójdziesz pójdziesz oglądać kolejny zwiastun filmowy i poczujesz te „dreszcze”, pamiętaj, że to prawdopodobnie nie zasługa reżysera, ale algorytmu, który wyliczył, że dokładnie w 42. sekundzie Twoje źrenice muszą się rozszerzyć, byś sięgnął po kartę płatniczą.


W 2026 roku nie będziemy już oglądać tego samego zwiastuna. Jeśli algorytm wie, że lubisz romanse, Twój zwiastun Avengers: Doomsday skupi się na relacjach między bohaterami. Jeśli jesteś fanem akcji, dostaniesz 90 sekund wybuchów. Z jednej storny jest to ciekawe, ale z drugiej jeden film, tysiąc różnych obietnic, może być sporym wyzwaniem.


Dzisiejsi giganci zwiastunów

Nolan

W 2026 roku bitwa o widza toczy się między dwiema skrajnymi filozofiami. Pierwszym jest Christopher Nolan i jego „The Odyssey”, w którym kolejny raz będzie można zobaczyć Potęgę IMAX. Nolan traktuje zwiastun jako „szaloną, autonomiczną formę sztuki”. Jego najnowszy projekt, The Odyssey (2026), wykręcił oszałamiające 121,4 miliona wyświetleń w ciągu pierwszej doby to ponad dwukrotnie więcej niż nagrodzony Oscarami Oppenheimer. Wyświetlenia cały czas rosną. Co działa u Nolana to to, że wykorzystuje system „blimp”, który pozwolił mu nagrać intymne szeptane dialogi bezpośrednio w IMAX, bez zagłuszania ich hałasem kamery. Zamiast głośnej kulminacji, zwiastun kończy się cichym momentem między Mattem Damonem a Anne Hathaway. To rzadka w dzisiejszych czasach strategia „tease more, reveal less”, czyli budowanie mitycznego horroru zamiast streszczania eposu .


Paradoksalnie, nowy zwiastun do Odysei Nolana, ma głosy szczególnie w nie historycznie adekwatnych kostiumach, bardzo negatywne. Niektórzy nawet mówią, że przez to nie zobaczą filmu; filmu tak wielkiego twórcy jak Nolan. Bo nie podobał im się kostium Agamemnona w zwiastunie?


Marvel

Drugą jest zwiastun do „Avengers: Doomsday” i ich zarządzanie nostalgią. Marvel gra na naszych najczulszych strunach, nostalgii i poczuciu wspólnoty. Stream ogłaszający obsadę same puste krzesła!, obejrzało 275 milionów ludzi, co jest absolutnym rekordem. Co działa, bo liczby są kosmiczne to Teaser skupiony na powrocie Chrisa Evansa (Steve Rogers) wywołał euforię (1 mln polubień w godzinę), ale też falę krytyki. Fani uważają, że przywrócenie starej obsady to desperacka próba naprawienia MCU kosztem nowych postaci, jak Sam Wilson. I najgorsze w tym wszystkim nie jest to, że w filmie pojawi się Steve Rogers, bo to całkiem logiczne, ale fakt, że pierwszy teaser do tego filmu jest skupiony właśnie na nim, bo nie mają z czego rzeźbić. Wiedzą, że ani Shang-Chi, ani inne postacie budowane przez ostatnie 5 lat, nie dadzą rady. Marvel świadomie manipuluje materiałem. Nawet reżyserzy, bracia Russo przyznali, że tworzą ujęcia specjalnie pod zwiastun, które nigdy nie znajdą się w filmie, byle tylko zmylić widzów. Bardzo możliwe, że to co zobaczyliśmy w pierwszym zwiastunie do Doomsday, nie będzie w filmie. Największy film, który jest kulminacją, pewnego rodzaju, ostatnich 5 lat, jest promowany bohaterem, którego ostatni raz widzieliśmy 6 lat temu, i nie był wogóle rozwijany w między czasie. To jest desperacja i to w mojej opinii jest ostatni krzyk przed wielkim upadkiem.


Podsumowanie

Czy zwiastun może być lepszy niż film? Dla wielu niestety tak. Zwiastun to „zupa skondensowana” dostajemy emocje, muzykę i najlepsze ujęcia bez dwugodzinnej ekspozycji. W dobie TikToka, zwiastun stał się idealnym produktem naszych czasów. Jest krótki, intensywny i obiecuje nam ideał. I nawet jeśli film okaże się klapą, te dwie minuty, gdy wierzyliśmy, że to będzie „ten jedyny”, są dla wielu z nas warte każdej złotówki. Dla montażystów zwiastun jest obietnicą. W akcji obiecuje ekscytację, w komedii śmiech, w dramacie wzruszenie. Najlepsze z nich, jak te Nolana czy Finchera, zostają z nami na lata, stając się autonomicznymi dziełami, które analizujemy klatka po klatce. W 2025 roku kino nie przegrywa z algorytmem, ono sprzedaje mu swoje sny, a my kupujemy je jeszcze zanim zgaśnie światło na sali. Zanim film zdąży opowiedzieć swoją historię, algorytm już wie, jaką iluzję kupisz.



 
 
 

1 Comment


cytryna.teodozja
Dec 27, 2025

Great article about trailers. A few interesting things that I was not aware of.

Like
bottom of page