top of page
Search

,,Poświęcenie się dla Roli”

  • Writer: MD Films
    MD Films
  • Dec 3, 2025
  • 8 min read

Bardzo często aktorzy poświęcają siebie dla roli. Czasem poprzez zrobienie odpowiedniej wagi, chudszej bardziej otyłej, zmienianie trybu życia. Niestety jest to często kosztem siebie i zdrowia. Są za to doceniani, i chwaleni, a reżyserzy i producenci wręcz żądają od nich takich ról. Gdzie jest granica? Gdzie jest limit? A nawet romantyzowanie pewnych ciężkich chorób jak depresja i 13 sposób. Poniższy esej będzie swego rodzaju omówieniem kilku bardzo interesujących przypadków gdzie ,,poświęcenie” się dla roli było zbyt wysokie. 


Method Acting

W zestawieniu aktorów, którzy poświęcili zdrowie dla ról, czasem pojawia się informacja, że doświadczenie stało się dla nich wręcz „psychotyczne”. W artykule krytycznym wobec „method acting” wskazuje się, że niektóre zaangażowania prowadziły do tak silnego obciążenia psychicznego, iż aktorzy mówili o problemach z mentalnym zdrowiem. W omówieniu „distressing filming experiences” zwraca się uwagę, że nawet po zakończeniu zdjęć aktorzy często nie wracają do siebie, niektórzy mówią, że mieli trudności z odzyskaniem normalnego życia. Mimo że dla niektórych przypadków (np. Heath Ledger) nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy rola była przyczyną tragedii;  wiele relacji i analiz wskazuje, że presja na ciągłe „wchodzenie w mrok postaci”, bez przerwy i odpoczynku, może być jednym z obciążających czynników.


Na pierwszy rzut oka leci  Christian Bale, jako absolutny rekordzista. Bale jest znany z najbardziej drastycznych fizycznych transformacji w historii kina. Bale do roli w The Machinist miał dramatycznie schudnąć,  w jednym z artykułów podawano, że zszedł do ok. 55 kg. By osiągnąć ten efekt, stosował bardzo restrykcyjną dietę,  jedynie jabłka, kawę i puszkę tuńczyka dziennie. Ten sposób schudnięcia był oceniany przez lekarzy jako potencjalnie niebezpieczny. 


W późniejszych latach Bale zrealizował kolejne role wymagające znacznych wahań wagi, zarówno przybierania masy (np. do ról muskularnych), jak i ponownego chudnięcia. Według doniesień, te „huśtawki” zdarzały się wielokrotnie. Bale sam przyznał, że ten styl pracy bywa destrukcyjny dla organizmu. W jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że „z tym skończył” , czyli deklaruje, że odmawia już takich ekstremalnych metamorfoz.


Krytycy metody (i zdrowia) często wskazują, że choć Bale osiąga niesamowite efekty aktorskie i bywa chwalony za „aktorską odwagę”, to taki dramatyczny reżim dla ciała; szybka utrata lub przyrost masy; to realne ryzyko dla metabolizmu, zdrowia psychicznego i somatycznego.


Jeżeli chodzi o role w Batman Begins (2005), czyli rok później  Przytył prawie 45 kg masy, głównie mięśni. Trener mówił, że „w kilka miesięcy zrobił coś, co graniczy z medycznym absurdem”. Miał też inne transformacje jak „American Hustle” mocne otłuszczenie i garbienie się czy „Vice”, ponowne tycie o 20+ kg.  Bale praktycznie niszczył organizm dla każdej dużej roli, bywa nazywany „kameleonem, który płaci za to własnym zdrowiem”. 


W jednym z artykułów pojawia się mocny i dramatyczny cytat Bale’a:  „I can’t go on like this. If I do it, death will stare me straight in the face.”  Ten sam artykuł wskazuje, że Bale kilkukrotnie poddawał ciało ogromnym obciążeniom takie jak; chudnięcie, tycie, co czyniło te przemiany bardzo ryzykownymi. W relacjach prasowych i analizach jego kariery często podkreśla się, że Bale jest „rekordzistą” jeśli chodzi o najbardziej ekstremalne przemiany fizyczne, często balansujące na granicy zdrowia. To pokazuje, że sam Bale uświadamiał sobie i mówił publicznie, że to, co robi, może być dla niego naprawdę groźne.



Ciekawym lecz też dużym poświęceniem było zachowanie Matthew McConaughey’a w Dallas Buyers Club. Musiał wyglądać jak człowiek umierający na AIDS. Schudł 23 kg, żył na diecie ryżu, jajek i… łyżeczki miodu dziennie. Mówił, że „mózg przestawał pracować”, a dotknięcie schodów bolało. McConaughey opisywał redukcję wagi jako coś, co zrobił w sposób „stopniowy” i planowany, współpracując z dietetykiem, rozkładając odchudzanie na cztery miesiące. Jednocześnie, choć podkreślał, że starał się to robić „zdrowo”, przyznał, że powrót do normalnej wagi po filmie był trudny, a sam proces i jego skutki mogą być niepewne w dłuższej perspektywie. Choć McConaughey nie mówił w równie dramatycznych słowach jak Bale, jego świadomość ryzyka jest zauważalna, a jego wypowiedzi pokazują, że to, co robi, to też świadomy i ciężki wybór. 


Mowa o Jaredzie Leto. W Dallas Buyers Club Schudł 14 kg, depilował całe ciało, chodził w szpilkach nawet poza planem, by „utrzymać postać”. W  Requiem for a Dream, Schudł, żył jak bezdomny. Nie jadł przez długi czas, by wejść w rolę narkomana. Natomiast w Chapter 27, Przytył ponad 30 kg, jedząc lody rozpuszczone w oleju…Nabawił się dna moczanowego i trwałych problemów ze stawami.



Leto mówił, że ciężka transformacja (schudnięcie ~ 30 funtów) „I lost 30 pounds… I was down to 116.” Opisywał, co oznaczało wejście w postać: „It changes the way you walk, the way you talk, the way you act, the way you breathe, the way people treat you.” Przyznał jednocześnie, że to było „incredibly dangerous”. O tym, jak długo efekt nosił w sobie: po zakończeniu zdjęć Leto mówił, że trudno mu było „zrzucić” psychikę i odzyskać normalne życie, trudno było „opuścić” postać. Te słowa pokazują, że dla Leto to nie była tylko gra,  to była realna przemiana fizyczna i psychiczna z poważnym kosztem.


Choć często efekt końcowy (nagroda, uznanie krytyków, ikoniczna kreacja) przekonuje, to koszt dla ciała lub psychiki bywa ogromny jak kontuzje, urazy, zapalenia, problemy z tożsamością, depresja, zaburzenia snu. 


W wielu przypadkach choć aktor inwestuje całe swe „ja” w rolę, nikt nie daje gwarancji, że wyjdzie z tego w jednym kawałku. Coraz częściej pojawiają się głosy krytyczne: nawet jeżeli jest to widowiskowe i „dla sztuki”, to czy to naprawdę warte ryzyka, skoro technologia i inne metody pozwalają osiągnąć podobne efekty bez niszczenia zdrowia.


Kilka ciekawych przykładów;


Aktorka Charlize Theroz w Monster i Tully. W tym pierwszym Przytyła ok. 20 kg, niszczyła skórę, farbowała brwi, wygaszała seksapil. Mówiła, że rola „wyniszczyła ją psychicznie”. Natomiast w Tully,  Ponowne tycie, dieta junk-food 24/7, Miała problemy z metabolizmem jeszcze długo po filmie.




Kolejny przykład jest o tyle ciężki, bo aktor o którym mowa, popełnił samobójstwo, a mowa o Heathie Ledgerze, To chyba najbardziej znany przypadek psychicznego „poświęcenia”. Zamknął się na miesiąc w pokoju hotelowym. Prowadził dziennik Jokera, zapisując w nim najciemniejsze myśli. Eksperymentował ze zmianami głosu, maniakalnym śmiechem, bezsennością. Spał 1–2 godziny dziennie. Jego bliscy mówili, że rola „połknęła go”. Niektórzy łączą jego późniejszą śmierć z metodą pracy nad tą postacią.



Leonardo DiCaprio – Zjawa. Jadł surową wątrobę bizona, choć jest wegetarianinem. Spał w prawdziwej padlinie konia (dla potrzeb sceny). Kręcił w ekstremalnym mrozie. Pękały mu naczynia, miał odmrożenia, przemęczenie. Sam mówił, że „to był fizyczny koszmar”. A mimo to został doceniony i wygrał swojego pierwszego Oscara za tą rolę.




Shia LaBeouf. W filmie “Fury” nie mył się parę miesięcy. Co więcej wyszarpał sobie ząb do roli żołnierza. W scenach drastycznych ciął się naprawdę w scenach okaleczeń. To niebezpieczne i wielu producentów od tego odchodzi, ale on stosował skrajny „method acting”.







Natalie Portman w ,Black Swan” otwarcie mówiła, że rola była ekstremalna fizycznie i psychicznie. W jednym z wywiadów przyznała: „Nie ma dnia, żeby nie towarzyszył Tobie ból. Coś zawsze Cię boli.” . Wskazała, że najpoważniejsza kontuzja to przemieszczenie żebra. Opisy przygotowań do roli potwierdzają skalę wyzwania: intensywne treningi baletowe, codzienne ćwiczenia, restrykcyjna dieta, długie godziny spędzone na próbach. W efekcie praca przy filmie często bywa określana jako „na krawędzi wytrzymałości”  pod względem fizycznym i psychicznym. Przykład Portman pokazuje, że transformacja to nie tylko „zmiana wyglądu”, ale często realne przeciążenia ciała i urazy, z którymi aktor musi się zmagać.





Daniel Day Lewis zasłynął z takiego „wchłaniania” postaci, że w czasie zdjęć do „My Left Foot” nie schodził z wózka, przez całe życie filmowania wymagał, by traktowano go jak osobę z niepełnosprawnością; obsługa musiała go myć, karmić etc. Według doniesień częste pozostawanie w nienaturalnych pozycjach oraz izolacja ciała w wózku przyczyniły się do zdrowotnych konsekwencji: dwa razy miał zapalenie płuc. Jego oddanie budzi podziw i szacunek, ale też stanowi ilustrację punktu, w którym „autentyczność” zbliża się do realnego ryzyka dla zdrowia, co może prowadzić do trwałych uszczerbków. 


Do Carreya jeszcze wrócimy, ale tutaj przykład Człowiek z księżyca; Carrey przez cały czas zachowywał się jak Andy Kaufman. Nie wyłączał roli poza kamerą, żył nią. Ekipa była wyczerpana, a Carrey popadł w epizod depresyjny. Sam mówił: „Nie wiem, czy Jim Carrey wtedy w ogóle istniał”.



Gdzie jest granica?

Pytanie, które się nasuwa to gdzie jest granica?

Gdy aktor ryzykuje trwałe uszkodzenie zdrowia (jak Leto z dną moczanową).

Gdy reżyser lub producent wymusza fizyczne cierpienie, zamiast użyć efektów, kostiumu czy technologii. Gdy aktor traci kontrolę nad psychiką przypadek Ledgera i Carreya.

Gdy presja branży staje się toksyczna (nagradzanie tylko tych, którzy „cierpią”).

Gdy „method acting” staje się niebezpieczne dla innych na planie.


Współczesne prawo i etyka filmowa zaczynają podkreślać, że aktor nie powinien niszczyć zdrowia, skoro technologia pozwala osiągnąć wiele bez ryzyka.


Bagatelizacja i ciemna strona ekstremalnego aktorstwa; 

Ważne, aby nie bagatelizować tego problemu. Jest to dość ciemna strona ekstremalnego aktorstwa o której w dzisiejszych czasach warto pomówić. W artykule zatytułowanym mniej więcej: „Ataki paniki, trauma, depresja. Za te role aktorzy płacili własnym zdrowiem” opisano przypadki wielu aktorów w tym tych, którzy po zdjęciach musieli zmagać się z problemami psychicznymi, depresją, traumą, poczuciem alienacji.  W analizie dotyczącej „psychicznego kosztu metody” podkreśla się, że nawet jeśli metamorfozy są widowiskowe, to stany takie jak izolacja, identyfikacja z postacią, długotrwały stres i brak odstępu od roli mogą skutkować zaburzeniami „rozmyciem granicy między postacią a osobą”, depresją, lękami, wyczerpaniem. W tekście krytycznym wobec bezkompromisowego podejścia do aktorstwa (metodysta vs. technologia / charakteryzacja / efekty) pojawia się pytanie: czy naprawdę konieczne jest, by aktor „ryzykował zdrowiem”, skoro nowoczesne środki (makijaż, CGI, dublerzy, efekty specjalne) mogą zapewnić wiarygodny rezultat bez narażania jego zdrowia.


Końcowy przykład - Jim Carrey

Wyżej wspomniane przykłady są ciężkie, ale najbardziej utkwił mi w głowie film; Oczywiście „Zakochany bez pamięci” (Eternal Sunshine of the Spotless Mind, 2004)


To jeden z najlepszych przykładów psychicznego kosztu roli, o którym aktorzy mówili po latach. Bo nie tylko fizyczne transformacje są toksyczne czasem to sama fabuła, klimat planu i emocjonalne wymagania potrafią wejść aktorowi „pod skórę”.


Carrey w tym okresie życia był już po rozstaniach, epizodach depresji i załamaniu psychicznym. Michel Gondry (reżyser) celowo podsycał jego emocjonalną kruchość, by scena z „rozpadem” psychiki bohatera była bardziej autentyczna.


Michel Gondry przyznał, że manipulował Carreyem, by utrzymać go w stanie emocjonalnego dyskomfortu: „Potrafiłem go wprowadzać w zły nastrój, żeby był bardziej kruchy na ekranie.” (Gondry w wywiadach z okazji 10-lecia filmu) Powiedział też, że Carrey był wtedy w bardzo złym stanie psychicznym, więc reżyser wykorzystywał to w pracy nad filmem.


Carrey już po premierze powiedział, że ten projekt przypadł na najciemniejszy okres jego życia: „To był moment, w którym moje życie naprawdę się rozpadało.” I że film był dla niego jak „psychologiczna wiwisekcja” Ten przykład świetnie pokazuje toksyczny aspekt branży:


Reżyser celowo korzystał ze stanu depresyjnego aktora, zamiast chronić jego zdrowie.


Z drugiej strony  mamy bohaterkę graną przez Kate Winslet. Powiedziała, że rola Clementine była dla niej tak intensywna, że straciła poczucie, gdzie kończy się postać, a zaczyna ona sama: „Po tym filmie byłam emocjonalnie wykończona. Clementine była zbyt blisko mnie.”


Przyznała też, że przez miesiące po zdjęciach miała problem, by wrócić do „normalnej” osobowości  jakby część Clementine została w niej. Winslet mówiła również, że praca z Gondrym była chaotyczna i improwizowana.

Reżyser kazał im „przeżywać emocje”, a nie grać je.


To oznaczało, że aktorzy pracowali własnym realnym bólem, a nie techniką. To nie jest film „fizycznej” metamorfozy (jak Bale czy Leto). To film, który wyniszcza psychikę, bo: wymagał od aktorów autentycznych emocji z ich osobistych traum. Carrey grał człowieka w depresji, będąc w depresji. Winslet grała chaotyczną, impulsywną osobę, co odbiło się na jej stabilności.


To przykład tego, jak twórca może wykorzystać stan psychiczny aktora dla artystycznego efektu. Film pokazuje toksyczną stronę „emocjonalnej autentyczności” A Branża często nagradza „prawdę emocjonalną”, ale nikt nie pyta o koszt. Bohaterowie filmu przechodzą emocjonalną destrukcję  i aktorzy też . Film stał się metaforą własnego procesu twórczego, i jest mocno kontrowersyjny.



I na koniec chcę Was zachęcić do dyskusji i zadać pytanie; 


Jakie mamy granice etyczne, skoro technika aktorska (Meisner, Adler, Stanisławski) nie wymaga autodestrukcji?










 
 
 

Comments


bottom of page